Zakłady karne
Rygor dnia, ograniczenia w tym, co wolno wnieść, i procedura bezpieczeństwa nadrzędna wobec harmonogramu badania. Sesję trzeba zaplanować tak, żeby zmieściła się w oknie, którego nie da się przesunąć.
Patrzymy biznesowo na naukę i naukowo na biznes. Budujemy laboratoria, dostarczamy systemy, prowadzimy badania i uczymy zespoły, jak robić to samodzielnie.
Uczelniom dostarczamy to, czego najczęściej brakuje w grancie: aparaturę, która działa w dniu pomiaru, i procedurę, która obroni się przed recenzentem. Firmom dostarczamy to, czego najczęściej brakuje w briefie: kontrolę warunków, sensowną liczebność próby i wskaźniki, których nie da się podważyć na spotkaniu zarządu.
Oba światy mierzą to samo zjawisko. Różnią się tym, co uznają za dowód, i tym, ile mają czasu. Jeden projekt kończy się publikacją, drugi decyzją o zmianie opakowania, a pomiar pod spodem jest ten sam. Stąd bierze się reszta tego, co robimy: laboratoria projektowane pod konkretne pomiary, integracja okulografii z EEG i GSR, szkolenia i przekazanie warsztatu.
Prowadzimy outsourcing badań, projektujemy działy badawcze i laboratoria, szkolimy zespoły. Cel jest za każdym razem ten sam: żeby po zakończeniu współpracy dało się pracować bez nas. Dostawca sprzętu zarabia na tym, że tak się nie stanie, i to jest cała różnica.
Spółka powstała z inicjatywy osób działających na styku marketingu, reklamy i badań. Na początku koncentrowaliśmy się głównie na realizacji projektów badawczych.
Pierwsze zbudowane przez nas laboratorium eyetrackingowe. To doświadczenie otworzyło drogę od pojedynczych badań do całych wdrożeń: doradztwa, budowy infrastruktury, uruchomienia stanowisk i szkoleń.
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od tej pory sprzęt i szkolenie idą razem, bo system bez przeszkolonego zespołu zostaje w pudle.
Pracujemy z uczelniami, instytutami, agencjami badawczymi i firmami w całej Polsce, a także w projektach międzynarodowych.
Poza typowymi badaniami konsumenckimi i psychologicznymi realizowaliśmy projekty w środowiskach, w których nie da się powtórzyć warunków ani cofnąć sesji. Każde z nich łamie jedno z założeń, na których opiera się badanie laboratoryjne.
Rygor dnia, ograniczenia w tym, co wolno wnieść, i procedura bezpieczeństwa nadrzędna wobec harmonogramu badania. Sesję trzeba zaplanować tak, żeby zmieściła się w oknie, którego nie da się przesunąć.
Zadanie, w którym uwaga jest już rozdzielona między dziesiątki wskaźników, a każdy element aparatury musi być certyfikowany albo pozostać poza kabiną.
Ruch, obciążenie i oświetlenie zmieniające się w sekundach. Kalibracja musi wytrzymać warunki, których w laboratorium nie ma.
Wiele ekranów naraz, praca zmianowa i sytuacje, których nie da się powtórzyć na żądanie. Analiza musi rozdzielić rutynę od momentu krytycznego.
Kabina w ruchu, drgania, zmienne światło dzienne i operator, który patrzy jednocześnie na osprzęt i na teren. Środowisko, w którym większość sprzętu okulograficznego po prostu gubi obraz oka.
Trudne, niestandardowe projekty to nasza specjalność. Z ciekawością czekamy na kolejne.
Wyjątkowość naszej pracy nie sprowadza się wyłącznie do zestawiania różnych kontekstów i narzędzi. W jeszcze większym stopniu wynika z unikalności projektów, które za każdym razem wymagają ponownego przemyślenia i zbudowania wszystkiego od podstaw.

Psychologia, metodologia badań, inżynieria i analiza danych, w jednym zespole i przy jednym stole. Taki skład jest konieczny, bo między pytaniem badawczym a działającym stanowiskiem pomiarowym leży kilka dziedzin naraz. Poza zespołem współpracujemy z siecią badaczy z uczelni, którzy wchodzą do projektów w swoich obszarach.
Szukamy ludzi, którzy potrafią zaprojektować badanie i przy okazji uruchomić sprzęt. Projekty są na styku nauki i biznesu, więc jednego dnia pracuje się nad procedurą do publikacji, a drugiego nad testem kreacji przed emisją.