Czym mierzymyTrzy metody, jedna oś czasu.
Sam eyetracking powie, co zostało zauważone. Nie powie, czy zrobiło to jakiekolwiek wrażenie. Sama mimika mówi z kolei, że coś się wydarzyło, ale nie mówi, przy czym. Wykres, na którym rośnie radość, zaczyna cokolwiek znaczyć dopiero wtedy, gdy nałożymy na niego, co dokładnie było w tej sekundzie na ekranie i gdzie stał wzrok. Dlatego wszystkie trzy rejestrujemy równocześnie, zsynchronizowane co do sekundy, i żadnej nie czytamy osobno.
- Eyetracking
- Rozkład i kolejność fiksacji. Czas do pierwszej fiksacji na marce, łączny czas oglądania logotypu, odsetek widzów, którzy w ogóle zauważyli packshot, czy hasło zostało przeczytane, a nie tylko minięte wzrokiem. Odpowiada na pytanie, co zobaczyli, a nie co poczuli.
- FEA, analiza mimiki
- Kierunek reakcji i poziom zaangażowania sekunda po sekundzie. Widać, gdzie kreacja bawi, gdzie nuży i gdzie budzi zniecierpliwienie. Najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: czy emocja wypada tam, gdzie stoi marka, czy trzy sekundy wcześniej, przy gagu, który z marką nie ma nic wspólnego.
- GSR, reakcja skórno-galwaniczna
- Pobudzenie autonomiczne, poza kontrolą świadomą i poza uprzejmością wobec badacza. Mówi o sile reakcji, nie o jej znaku. Dopiero zestawione z walencją z mimiki rozdziela zachwyt od napięcia, bo w deklaracji jedno i drugie brzmi tak samo: „mocna reklama”.